Kokcydia – mało znane niebezpieczeństwo

W zeszłym tygodniu Leo dosyć poważnie zachorował. Zaczęło się od osłabienia, następnie pojawił się brak apetytu (co u Leo jest poważnym objawem choroby), później wymioty i biegunka. Pierwsze podejrzenie padło na zjedzenie czegoś niedobrego. Długo jednak się nie zastanawiając się udaliśmy się do weterynarza. Mamy swoją wybraną przychodnie weterynaryjną, do której jeździmy już od jakiegoś czasu i jesteśmy bardzo zadowoleni. Nawet Leo lubi tam przebywać, co widać na zdjęciu. Gdyby ktoś był zainteresowany tutaj podaje stronę przychodni: Przychodnia Weterynaryjna Wojtaczka – Przybyła – Noga.

Już na pierwszej wizycie zostało wykonanie badanie USG oraz podano kroplówkę (ze względu na odwodnienie). Następnie seria badań pozwoliła wykluczyć ciało obce, a potwierdzić pasożyta. Okazało się, że winowajcą były pierwotniaki: kokcidia. Pomimo, że rzadko kiedy u dorosłego psa dają one jakiekolwiek objawy (przeważnie dorosłe psy są tylko nosicielami) tym razem jednak tak się stało.

Leo na szczęście okazał się bardzo dzielny. Początkowo nie był zadowolony z założenia wenflonu oraz dziennego podawanie kroplówek. Szybko się jednak przyzwyczaił i siedział grzecznie nawet 3 godziny, zanim cała dawka płynu została podana.

20150509_092224

Objawy kokcydiozy:
– osłabienie,
– biegunka,
– wymioty,
– spadek masy ciała,
– odwodnienie,
– spadek apetytu,
– śluz i krew w kale,
– sierść bez połysku.

Żeby zdiagnozować tego pasożyta należy oddać do badania próbkę kału.

Warto też wiedzieć w jaki sposób można się zarazić tym pasożytem. Po pierwsze możliwe jest wyniesienie go z miotu. Po drugie, zwierzęta zarażają się poprzez zjedzenie kału pochodzącego z zarażonego zwierzęcia. Dlatego też, pamiętaj: ZAWSZE POWINNIŚMY SPRZĄTAĆ PO SWOIM PSIE! Poza zadbaniem o czystość i wygląd naszych podwórek ma to też ogromny wpływ na zdrowie zwierząt żyjących w okolicy. Nie zapominajmy też o regularnym badaniu kału. Dobrze by było raz na pół roku lub raz na rok oddać próbkę do badania, tak dla pewności.

Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować weterynarzom, którzy pomagali Leosiowi. Dzięki ich zaangażowaniu mój pies szybko wyzdrowiał, a troska którą tam otrzymał jest wielką rzadkością w dzisiejszych czasach.