Nie zrobisz z Beagle’a Owczarka!

W pewnym telewizyjnym programie słynnego tresera psów, już na początku jednego z odcinków pada następujące sformułowanie:

Rasa to tylko nazwa i nie ma kompletnie nic do tego, jak pies się zachowuje.

Faktem jest, że pies to pies i większość zachowań u wszystkich ras jest bardzo podobna. Jednak są pewne rasy, które mają silny instynkt łowiecki, a brak jego zaspokojenia może mieć niezbyt ciekawe efekty końcowe.

Jak człowiek wybiera rasę swojego psa? Jest kilka schematów.

1. Przypadkowo. Najczęściej się tak dzieje, gdy jest to pies adoptowany. W polskich schroniskach mało jest psów rasowych, przeważnie są to mieszańce w dodatku rzadko kiedy wiadomo, jakie rasy są ze sobą „pomieszane”.

2. Zagorzali fani konkretnej rasy – musi być ta jedyna! „Mój dziadek miał takiego psa, mój ojciec też, wiec i ja będę takiego miał”. Nic w tym złego, bo taka osoba dobrze zna rasę i wie czego się po niej spodziewać. Wydaje mi się, że takim psem wybieranym „z pokolenia na pokolenie” jest najczęściej Owczarek Niemiecki.

3. „Jaki śliczny”. Kto nie jest zdecydowany na konkretna rasę, a chce mieć psa, często bierze książkę z opisem ras i ogląda. „Ten za duży, ten za włochaty, o! Ten słodki, kupimy sobie takiego.” Krótki opis przeczytany: „Lubi dzieci, energiczny, skory do zabawy”, i pies trafia do nowego domu.

Pies trafił już do naszego domu, więc czas zacząć od niego wymagać. Przecież nasz pupilek musi być idealny: powinien przychodzić na zawołanie, ładnie chodzić przy nodze, no i żadnego niszczenia w domu. Prawda często okazuje się inna. Wybierając rasę, której potrzeb nie znamy, a co za tym idzie nie zapewniamy ich zaspokojenia, stajemy się właścicielami nadpobudliwego szczeniaka, który zaczyna nam przeszkadzać w codziennym życiu. Jeśli zdecydowaliśmy się np. na Beagle’a musimy wiedzieć, że pomimo wielkiej inteligencji tej rasy, są to psy wyjątkowo uparte (jak większość psów myśliwskich). Bardzo często właściciele liczą na to, że ich pupil będzie w nich wpatrzony jak w obrazek – jest to raczej cecha owczarków. Beagle natomiast jest indywidualistą, a jego całym życiem jest świat zapachów. Nie chodzi o to, że swojego „pana” ma w w przysłowiowych czterech literach, ale jednak ucieczki u tej rasy są dużo częstsze niż u wcześniej wymienionych owczarków.

Dlatego, jeżeli ktoś mówi mi, że rasa nie ma znaczenia, staram się naprostować ten niezrozumiały dla mnie pogląd i wytłumaczyć, że u psów działa to inaczej niż u ludzi. Jeśli jakaś rasa przez setki lat zagania bydło, a nagle mały szczeniak tejże rasy zostanie położony na kanapę, przy częstotliwości spacerów o 6.00, 14.00 i 22.00 jak taki pies ma być „normalny”? Dla niego normą nie jest leżenie i nudzenie się, ale praca!

W związku z powyższym, drogi przyszły, a także i obecny właścicielu: poznaj dobrze swojego psa!