Potrzeba nauki przywołania

Cóż to była za akcja! Dziecko płacze, pies biega swobodnie bez smyczy i obroży. Ani krzyki, ani prośby, kompletnie nic nie pomaga. Mały beagle jest wniebowzięty: nareszcie wolność!

Taki obrazek ostatnio zobaczyła moja żona, będąc na spacerze z Leo. Na szczęście, zdarzenie to nie miało żadnych poważnych konsekwencji, gdyż udało się psa zaprowadzić pod klatkę schodową i zapiąć ponownie na obrożę i smycz. Pokazuje to jednak jak ważna jest nauka przywołania jak również to, aby wypuszczać czasem psa bez smyczy (żeby był przyzwyczajony). Wiem, że istnieje grupa ludzi „idąca” za prawem, którzy twierdzą, że:

Pies musi być zapięty na smyczy, przecież tak nakazuje prawo i nie może być inaczej!

Nie zgadzam się z tym absolutnie. Każdy pies musi umieć chodzić zarówno na smyczy, jak i bez niej. Zawsze może zdarzyć się taka sytuacja, w której pies zerwie się ze smyczy, wyjdzie z obroży lub szelek i co wtedy? Potrafi przyjść na zawołanie – nie ma problemu; gorzej jak nie potrafi.

Dlatego drodzy posiadacze czworonożnych – uczcie psy przywołania i wypuszczajcie je bez smyczy (oczywiście w bezpiecznych i dozwolonych miejscach), żeby uniknąć przykrych sytuacji, w których pies ma was „gdzieś”, a złapanie go graniczy z cudem.