Skuteczne przywołanie

Przywołanie psa jest jedną z najważniejszych komend jaką powinien potrafić. W dodatku powinien ją potrafić perfekcyjnie. Opanowanie tej komendy pozwala nam na swobodniejsze spacery z psem bez smyczy, bez strachu, że pupil nam ucieknie lub, że coś mu się stanie. Komenda „do mnie” umożliwia świetną kontrole nad psem nawet w ekstremalnych sytuacjach.

Problem w tym, że mało psów potrafi przychodzić na zawołanie zawsze i wszędzie. W tym krótkim artykule postaram się wyjaśnić dlaczego.

Po pierwsze i najważniejsze musimy zrozumieć, że pies częściej powtarza zachowanie, które się opłaca. Jeżeli podejście do nas jest czymś atrakcyjnym, zwiększa się prawdopodobieństwo, że po kolejnym zawołaniu nasz czworonóg chętnie do nas przybiegnie. W fachowej terminologii nazywamy to wzmocnieniem. Jak zatem wzmocnić pożądane zachowanie?

1. Przy początkowej nauce, za każdym razem gdy pies do nas podbiegnie powinien zostać nagrodzony, nawet gdy nie było komendy.

2. Wybór odpowiedniej komendy jest ważny. Powinna ona być nie za długa, nie za krótka i dobrze zrozumiała dla psa. Osobiście nie lubię komendy „chodź”. Dlaczego? Po pierwsze jest za krótka i nie dociera dobrze do psa. Po drugie jest to słowo zbyt często używane w naszym języku co może sprawić, że stanie się to dla niego słowo obojętne. Sam zawsze polecam stosowanie układu: imię + komenda czyli „Azor, do mnie”. Imię w celu skupienia uwagi psa, a następnie dobrze brzmiąca, mało używana komenda.

3. Pamiętajcie: „do mnie”, a „do mnie, do mnie, do mnie” to nie jest dla psa to samo. Powtarzamy komendę tylko raz.

4. Przywołanie jest jedną z nielicznych komend, gdzie podczas nauki pies powinien być pobudzony, a nie jak to zwykle bywa skupiony i spokojny. Pobudzenie w tym przypadku działa na naszą korzyść, zarówna psa jak i nasze. Gdy my, jako przewodnicy będziemy w ruchu, staniemy się atrakcyjniejsi dla naszego psa. Stojąc w miejscu i wołając „Azor, do mnie!” mamy o wiele mniejsze szanse, że Azor do nas przyjdzie.

5. Dobór odpowiedniej nagrody również jest ważny. Gdy już pies do nas podejdzie powinien otrzymać coś co bardzo lubi. Może to być pasztet do polizania, kawałek sera żółtego albo zabawkę. Nagroda jest uzależniona od preferencji czworonoga. Najlepiej jest stosować zmienne nagrody a z biegiem czasu nagradzać tylko, co której podejście.

6. Podczas nauki dużym błędem jest zapięcie psa na smycz po przywołaniu. Jest to dla niego pewien rodzaj kary, którym wygaszamy przywołanie. Zdarzało mi się słyszeć argumenty, że „przecież on lubi chodzić na smyczy”. Może i lubi, ale na pewno jak by miał wybór, to wolałby na smyczy nie być.

7. Przywołanie w domu, na ogródku czy w parku to są zupełnie inne „przywołania”. To, że pies reaguje na komendę w zaciszu domowy, nie oznacza, że będziemy potrafili go odwołać od zabawy z innymi psami. „Do mnie” powinno być ćwiczone w każdym możliwym miejscu. Nauka jest najskuteczniejsza, gdy zaczynamy w domu i miarę postępów dokładamy rozproszenia: spokojne miejsca na dworze, na spacerze pośród ludzi, odwołanie od węszenia, odwołanie od innych psów itp.

8. Gdy pies nie reaguje na komendę można zrobić kilka rzeczy:
Po pierwsze odczekać chwilę i zawołać jeszcze raz. Gdy przyjdzie za którymś razem, nagradzamy, ale nie tak sowicie jakby przyszedł za pierwszy razem.
Po drugie można kucnąć i zawołać. Psu wtedy się wydaje, że właściciel jest dalej niż w rzeczywistości i chętniej do niego przybiegnie.
Po trzecie po przywołaniu zaczynamy biec w kierunku przeciwnym do psa. W większości przypadków instynkt pogoni każe psu pobiec za nami.

Nauka skutecznego przywołania trwa dosyć długo. W celu odpowiedniego utrwalenia może to być nawet kilka tygodni dziennego ćwiczenia. Uważam jednak, że jeżeli pies ma potrafić tylko jedną komendę to powinno to być właśnie przywołanie. Warto z psem ćwiczyć, bo można mu w ten sposób uratować życie. Stosując te rady, które wypisałem powyżej znacznie przyspieszysz trening swojego psa. Pamiętaj również, że odpowiednie relacje ze swoim psem znacznie wpływają na jego chęć przyjścia do Ciebie. Powodzenia!